Odpust misyjny w Hebdowie
W parafialnych uroczystościach Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Hebdowie (15 sierpnia 2011 r.) udział wzięli - przy licznie zgromadzonych wiernych - pijarscy księża misjonarze pracujący na co dzień w Boliwii i Chile.
Wchodzących do hebdowskiej świątyni witały tradycyjnie płynące z głośników słowa Jana Pawła II. Przed głównym ołtarzem postawiony był wieniec w kształcie kielicha wraz z Hostią.
Obok wygłoszonej homilii, o swojej pracy w Kamerunie, Meksyku, Indiach, Hiszpanii, Boliwii i Chile opowiadali ojcowie misjonarze: bracia Stanisław i Kazimierz Chowaniec.
- Pracowałem 18 lat w Kamerunie, a teraz od dwóch lat pracuję w Boliwii. Moja parafia w Andach składa się ze 120 wiosek położonych na 7 tys. kilometrów kwadratowych. Większość z nich położona jest wysoko w górach. Do niektórych dojadę samochodem niebezpiecznymi drogami nad przepaściami, a do niektórych idę pieszo po 2-3 dni w jedną stronę. To trudna praca, w biednym socjalistycznym kraju, w którym rolnictwo jest na poziomie, takim jak u nas w XIXw. Rolnicy uprawiają głównie kokę i ziemniaki. Bywa, że do niektórych wiosek kapłan dociera raz na rok – mówił o. Stanisław Chowaniec.
Uroczystości w Hebdowie zakończyła procesja, w której obok księży, wiernych, licznie przybyłych gości z różnych parafii, KGW Hebdów Kolonia, udział wzięli również druhowie ochotnicy z OSP Hebdów wraz ze sztandarem.
- Nasz dzisiejszy odpust jest trochę Maryjny, a ze względu na obecność misjonarzy trochę misyjny. Bóg zapłać wszystkim za obecność i wspólną modlitwę w Hebdowie – powiedział na koniec hebdowski proboszcz ks. Józef Ostręga.
Tekst i fot. AF