Wszyscy lubimy świętego Mikołaja. Nieważne czy mamy 5 lat czy 50 lubimy go równie mocno. Każdy lubi dostawać prezenty, a dla wielu z nas jeszcze większą radość niż dostawanie, daje dawanie prezentów. Błyszczące, szczęśliwe oczy obdarowanego to widok, który nie ma ceny.
Dostajemy prezenty od obcych i bliskich nam osób. Prezenty dostajemy także od życia. Takie, na które bardzo czekamy, ale i takie, których za nic nie chcielibyśmy widzieć w swoim domu. Te pierwsze przynoszą radość, drugie sprowadzają smutek. Prezentem niekiedy chcemy bliskim wynagrodzić naszą nieobecność, nieuwagę, brak czasu. Myślimy, daję prezent, jako dowód swojej miłości – tak jakby martwa rzecz mogła zastąpić ciepły dotyk rąk drugiego człowieka. Miłość wymaga bliskości osoby kochanej, trzymania za rękę podczas spaceru, podania herbaty w mroźny wieczór. Żaden prezent nie zastąpi bliskości, intymności chwil spędzanych we dwoje.
W codziennym biegu zapominamy o telefonie do rodziców, nie chce nam się rozmawiać z dziećmi, drażnią nas zwierzenia partnera. Pewnego roku ze smutkiem zauważamy, że rodzice już odeszli, dzieci się wyprowadziły a partner, którego zbywaliśmy przez lata-przestał z nami rozmawiać. Zbliżają się święta a my nie mamy, dla kogo kupować prezentów, bo zostaliśmy sami. Cóż, więc nam przyszło z tego, że pracowaliśmy ponad miarę po to żeby zarabiać coraz więcej? Tylko to, że kupowaliśmy coraz więcej rzeczy. A przecież nie ma znaczenia czy umrzemy na łożu z baldachimem, czy na zwykłej wersalce, jeśli przeżyliśmy nasze życie bez sensu goniąc za pieniędzmi.
Jeśli jeszcze mamy czas, zamiast kolejnego nietrafionego prezentu dajmy bliskim siebie, swój czas, uwagę, wsparcie, zainteresowanie, poznajmy ich po to żebyśmy wiedzieli, o co proszą świętego Mikołaja. Żebyśmy tym razem ofiarowali coś, co sprawi, że oczy im zabłysną i uśmiech pojawi się na twarzy. Bądźmy dla nich prawdziwym Mikołajem, tym, który spełnia ich najskrytsze marzenia a nie nasze wyobrażenie o ich pragnieniach.
Ponieważ, jak nakazuje tradycja - prezenty nieodłącznie są związane z dzisiejszym patronem - dla wszystkich dużych i małych dzieci prezent, wiersz "z myszką" zapomnianego polskiego poety Władysława Bełzy.
Władysław Bełza
Trzeci wiersz o św. Mikołaju
Kochane dzieci! Tak jak co roku, Na śnieżnym do was schodzę obłoku, Aby zobaczyć, co też na ziemi, Dzieje się z dziećmi tak mnie drogiemi?
Jak ja was kocham, o dziatki moje! Skorom niebieskie rzucił podwoje, I mimo śniegu co bieli niwy, Przyszedłem do was, staruszek siwy...
A gdy tam w niebie polscy patroni, W złotych koronach, z palmami w dłoni, Co naszą ziemię w opiekę wzięli, O mej podróży się dowiedzieli, Zeszli się niby w izbie sejmowej, I temi do mnie przemówią słowy:
Kiedy opuszczasz już progi Raju, Patronie dziatwy, cny Mikołaju, I w tej grudniowej, śnieżnej zamieci, Schodzisz tam na dół do polskich dzieci:
To się też dowiedz, czy tam się plemi Wśród dziatek, miłość ojczystej ziemi? Czy ją kochają mocno i szczerze? Czy codzień za nią mówią pacierze? Czy od dzieciństwa dobrze jej służą? Uczą się pilnie, pracują dużo? I czy w serduszkach dziatwy migota, Najczystszym blaskiem — wiara i cnota?
A gdy zobaczysz, że od początku Wszystko w serduszkach u nich w porządku; Że są pobożne, dobre i grzeczne, Starszym posłuszne, w szkole stateczne: To pobłogosław drogie dzieciny, Od nas, Patronów polskiej krainy, I od ich świętych Aniołów stróży, Którzy ich strzegą wśród życia burzy.
Więc w imię Ojca, Syna i Ducha! Niechże Bóg modłów moich wysłucha! I niech na ciebie o! dziatwo miła! Błogosławieństwo niebios On zsyła, Ku swojej chwale, chlubie starszyzny, I pożytkowi naszej ojczyzny!