Mężczyźni generalnie nie przepadają za Dniem Kobiet. Nikogo nie chcę i nie zamierzam w tym miejscu przekonywać, że dzisiejsze święto to najpiękniejsze w roku :) Przytoczę jedynie - z figlarnym przymrużeniem oka - zasłyszane kiedyś zdanie, iż "dzień kobiet należy celebrować, bo w końcu jest tylko raz w roku, a mężczyźni mają swoje święto przez pozostałe 364 dni... "
Nawet w starożytnym Rzymie istniał Dzień Kobiet, który obchodziły gospodynie. Tego dnia gosposie – kobiety urodzone jako wolne, zamężne otrzymywały od swoich mężów prezenty, były obdarzane miłością i uwagą. Niewolnice też otrzymywały od swoich mężów prezenty. Ponadto panie domu tego dnia pozwalały swoim niewolnicom odpoczywać. Rzymianki przyodziane w najlepsze ubrania, z aromatycznymi wieńcami na głowach, przychodziły do świątyni bogini Westy – strażniczki ogniska domowego. A kobietom dziś, naszym żonom, matkom i kandydatkom na nie , jeśli już nie wręczamy drobnego prezentu czy symbolicznego tulipana to może choć zadedykujmy ten wiersz...:
Ile razem dróg przebytych? Konstanty Ildefons Gałczyński
Ile razem dróg przebytych? Ile ścieżek przedeptanych? Ile deszczów, ile śniegów wiszących nad latarniami?
Ile listów, ile rozstań, ciężkich godzin w miastach wielu? I znów upór, żeby powstać i znów iść, i dojść do celu.
Ile w trudzie nieustannym wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń? Ile chlebów rozkrajanych? Pocałunków? Schodów? Książek?
Ile lat nad strof stworzeniem? Ile krzyku w poematy? Ile chwil przy Beethovenie? Przy Corellim? Przy Scarlattim?
Twe oczy jak piękne świece, a w sercu źródło promienia. Więc ja chciałbym twoje serce ocalić od zapomnienia.